7 etapów bycia na haju

Gdy jestem na jakiejś imprezie i akurat się zdarzy tak, że nie pale, bo np. muszę prowadzić czy jest jakiś inny powód to bardzo lubię obserwować moich znajomych jak są skuci. Pewnego razu stwierdziłem, że będę robił sobie notatki i powiem ci, że wyszło coś całkiem ciekawego, coś z czego postanowiłem napisać ten artykuł.

Etap pierwszy: Co się właśnie odfrandzoliło?

Miałeś pewnie nie raz tak, że siedzisz sobie z ziomkami, jaracie i nagle morda, która odzywała się nad wyraz bierze bucha, podaje dalej ii… dosłownie znika. Co się dzieje z tym ziomkiem? On po prostu odpłynął, jest w innej galaktyce. Nie raz sam tak miałem, że sobie siedzę, biorę bucha i łapie zwiechę, ale to tak mocną, że mija 30 minut, inni do mnie mówią a ja nic. Dopiero po jakimś czasie się odmulam i jedyne co przychodzi mi do głowy to “WOW, gdzie ja właśnie byłem”.

Etap drugi: “Mordo, ale siadła mi bania”

To ten etap w którym nastaje jedna wielka euforia, ile razy wtedy usłyszeć od znajomych. “Oj byku, ale ja się skułem teraz, to jest przelot”. To jest ten moment kiedy stojąc siadasz mimowolnie na kanapę, a twoje ciało się rozpływa wraz z myślami. Ciało staje się ciężkie, oczy prawie zamknięte – po prostu jest idealnie.

Etap trzeci: Kontemplacja

W tym momencie zaczynasz się zastanawiać gdzie jesteś, kim jesteś i jaka jest twoja misja w tym świecie. Analizujesz wszystko, od istnienia po śmierć. Twój mózg zaczyna działać jak jedna wielka maszyna, a wraz ze znajomymi sięgacie tematów struktury wszechświata. Po prostu aktualnie każdy z was jest teraz geniuszem.

Etap czwarty: Polowanie

Oj teraz to się dopiero zaczyna, skończyłeś rozmawiać na głębokie tematy, wracasz POWOLI do żywych i staje się to, czego nie idzie uniknąć. Chce ci się jeść. Wraz z ziomami zaczynacie polowanie. Każdy z was szuka ulotek po kieszeniach, sprawdza w necie gastro na dowóz. Wszystko trwa niezwykle przemyślanie i najlepsze jest to, że nikt z was nie ma ochoty na ziemniaki tylko na soczystego burgera lub tortille. A jeśli nie na dowóz, to każdy z was chce się dostać do lodówki jak najprędzej.

Etap piąty: To był tylko przedsmak

Jesteś już w domu, faza nadal z ciebie nie zeszła i mimo tego, że zjadłeś już tortille XXL, wypiłeś litr coli chce ci się nadal jeść. Pierwsze co robisz po otwarciu drzwi od mieszkania to… otwierasz lodówkę, bierzesz wszystko co jest zdatne do jedzenia. Po przygotowaniu czegokolwiek wsiadasz za kompa, odpalasz muzę i zaczynasz słyszeć więcej, każdą nutkę, każdą panoramę utworu. Ta sama piosenka, którą słuchasz od kilku miesięcy brzmi zupełnie inaczej.

Etap szósty: Powrót do przeszłości

W sumie to każdy już poszedł do domu i masz teraz dwie opcje, albo wrócić do znajomych, albo zostać sam w domu. Obojętnie co wybierzesz, robisz dokładnie to samo co na samym początku, czyli spalasz kolejnego bata. Czemu? Bo jest jeszcze wcześnie i faza schodzi, więc czemu miałbyś kończyć dzień właśnie teraz?

Etap siódmy: Wyro

To był “ciężki” dzień. Przynajmniej dla powiek i twojego ciała. Jedyne o czym marzysz to ciepłe wyrko, zamknięcie oczu i pójście spać. Mimo to jesteś szczęśliwy, bo w końcu to był dobry dzień, a to, że jesteś zmęczony, nie znaczy, że jutro będzie do dupy dzień!

Dzięki za dotrwanie do końca, trzymajcie się wyluzowani!

Podobne artykuły

Komentarze

Advertisment

Instagram

Najpopularniejsze